Okres zimowy oraz wczesna wiosna to czas małych i większych przeziębień oraz osłabienia odporności. Dzieci przynoszą z przedszkola i szkoły różne katarki, które nie zawsze wiążą się z poważnymi dolegliwościami. Zostają w domu z powodu choroby, a potem… Z podejrzaną dla chorego werwą oraz stanem podgorączkowym, roznoszą dom na strzępy. Przed nami również dodatkowe wyzwanie – zamknięte przez dwa tygodnie przedszkola i szkoły. Jak przeżyć home office i nie zwariować?:)

Chore, ale zdrowe

Dzieci często pomimo dolegliwości typu katar, kaszel czy nawet gorączka, nie tracą energii do zabawy. Dorosły z 37,5’C ma ochotę tylko położyć się pod kołdrą i spać (ewentualnie oglądać seriale i popijać ciepłą herbatkę, którą ktoś mu poda;) Dziecko natomiast jest w normalnej formie i roznosi je energia.

Rodzice niejednokrotnie mają dylemat – wychodzić na spacer czy raczej zostać w domu, w końcu dziecko jest chore. Z pomocą przychodzi tutaj zdrowy rozsądek. Jeśli nasz potomek nie gorączkuje i nie opada z sił, warto wyjść z domu i pozwolić dziecku się wybiegać. Świeże powietrze i umiarkowana aktywność fizyczna zwykle poprawiają samopoczucie i przyczyniają się do szybszego powrotu do zdrowia.

Home office czyli świnka morska

Kiedy nasze dzieci chorują, zwykle bierzemy zwolenienie lekarskie, by móc opiekować się nimi w domu. Niektórzy rodzice mogą sobie pozwolić na pracę zdalną i wtedy zaczyna się zabawa. Bowiem home office w towarzystwie małego dziecka jest jak świnka morska. Ani to świnka, ani morska…

Efektywna praca w obecności dziecka jest zwykle po prostu niemożliwa. Rodzi to sporo konfliktów i frustracji, a kończy się często tak, że umęczeni żonglowaniem komputerem, telefonem i opędzaniem się od znudzonej pociechy, włączamy bajki i wypełnieni po brzegi wyrzutami sumienia, siadamy do pracy z poczuciem, że jesteśmy beznadziejnymi rodzicami.

Co nam utrudnia pracę zdalną

Jeśli na co dzień chodzimy do pracy, czyli pracujemy w biurze, siedzibie firmy – mamy do dyspozycji ok. 8 godzin, podczas których wykonujemy rozmaite czynności związane z naszymi obowiązkami zawodowymi.

Po pewnym czasie, czynności te stają się naszym nawykiem i wykonujemy je bez głębszego namysłu. Przychodzimy do pracy, robimy sobie kawę, siadamy przy biurku, włączamy komputer, czytamy maile, pisma, idziemy na zebranie zespołu itd.

Podczas niespodziewanego home office, jeśli nie praktykujemy regularnie tej formy pracy, odruchowo próbujemy odtwarzać biurowy rytm dnia. Tymczasem w domu panują odmienne warunki. Jest dziecko, które ma swoje potrzeby i zwykle dość jednoznacznie je manifestuje. Potrzeb tych nie musimy zaspokajać będąc w biurze, a tutaj próbujemy zrobić wszystko naraz. Nasze nawyki i przyzwyczajenia utrudniają nam odnalezienie się w nowej sytuacji.

Dlatego na czas pracy zdalnej, połączonej z opieką nad dzieckiem, warto wdrożyć inny rytm dnia niż w biurze.

Gdy zaś będziemy mieli chwilę na zastanowienie się nad naszymi przyzwyczajeniami (prawdopodobnie będzie to wtedy, gdy nasze dzieci wrócą do szkół i przedszkoli…) i uznamy, że część z nich moglibyśmy na stałe zmienić, warto zrobić to etapami i zafundować sobie taki mały nowy rok w środku wiosny;)

Praca w domu krok po kroku

Zacznijmy od wypisania naszych obowiązków, zadań oraz formy, w jakiej je realizujemy. Znajdzie się tam prawdopodobnie odpisywanie na wiadomości, rozmowy telefoniczne, praca z programem graficznym czy szukanie bugów w kodzie;)

Zaznaczmy, ile czasu potrzebujemy na wykonanie każdego z zadań. Określmy również stopień skupienia, jaki musi towarzyszyć tej czynności. Potem pogrupujmy zadania według tych kategorii.

Przebudowany plan pracy skonsultujmy ze współpracownikami i przełożonymi po to, by mogli nas wesprzeć w jego skutecznym realizowaniu. Na przykład jeśli uznamy, że  w domowych warunkach możemy odpisywać na maile tylko w godzinach porannych i wieczornych, poinformowanie o tym reszty zespołu będzie sporym ułatwieniem dla całej ekipy. Nie gwarantujemy, że wszędzie spotka się to z akceptacją, ale przy dobrej woli koleżanek i kolegów można przecież góry przenosić:)

Ruch naturalny jako lifehack;)

Wszyscy to znamy. Dziecko może godzinami bawić się samo w pokoju obok, ale spróbujcie tylko usiąść do komputera – momentalnie radar dziecięcy wyczuwa nasze próby skupienia się (jak one to robią?!) i pociecha przybywa z odsieczą. No to po pracy.

Istnieje jednak sprawdzony sposób na to, by tę odsiecz nieco zneutralizować. Wielu rodziców potwierdza, że przyjmowanie pozycji stojącej przy laptopie nie działa na dzieci w takim stopniu, jak rozsiadanie się na krześle;) Sugerujemy również wypróbowanie głębokiego przysiadu – pozycja wygląda na totalnie niewinną i „zabawową”. Być może w ten sposób uda się odpisać na maile, przy okazji zaś ograniczyć czas spędzony w pozycji siedzącej;)

Czym zająć dzieci

Wiemy, że czasem ciężko jest zachęcić dzieci do wyjścia na dwór. Jednak najprostsza i najzdrowsza forma spędzenia czasu z maluchami, to ruch na świeżym powietrzu. Spacer, wycieczka do lasu – odstresują wszystkich i dotlenią zmęczone zimą organizmy. Rodzice mogą wtedy przeprowadzić krótkie rozmowy telefoniczne – Katy Bowman rozmawia przez telefon głównie podczas spacerów;)

Jeśli zostajemy w domu, mamy do wyboru sporo zabaw ruchowych, o których pisałyśmy TUTAJ. Doskonale sprawdzą się wszelkie tory przeszkód budowane z dostępnych pod ręką materiałów – skakanki, koce, poduszki, kostki do jogi, maty, półwałki. Zwróćcie uwagę na bezpieczeństwo – śliskie podłogi warto zabezpieczyć np. matą do jogi.

Zmęczone skakaniem dzieci można zainteresować książkami i aplikacjami, które już niebawem przydadzą się podczas wiosennych wypraw do lasu i na piesze wycieczki.

Dorosłym oraz młodzieży polecamy lekturę naszej książki Homo Immobilis. Trenuj pracując. Praca i nauka w domu to doskonały moment, by przyjrzeć się naszej pozycji siedzącej. Może uda Wam się wspólnie nauczyć kilku ćwiczeń odciążających i wzmacniających kręgosłup? A może urządzicie sobie zlot laptopów na podłodze i będziecie wzajemnie inspirować się do kreatywnego poszukiwania optymalnych pozycji  nie-siedzących do pracy przy komputerze? Książka Homo Immobilis jest dostępna również w wersji elektronicznej, możecie ją mieć w kilka minut na swoim czytniku. TUTAJ możecie pobrać bezpłatny fragment:)

Cała reszta inspiracji leży w nas samych. Wyciągnijmy z szuflad kolorowe papiery, klej, zapomniane brokaty w proszku i farby do szkła. Powstały bałagan nazwijmy pracownią artystyczną i ten jeden raz nie martwy się o późniejsze sprzątanie;)

Urządźmy sobie rodzinne warsztaty kulinarne i pozwólmy dzieciom zamienić kuchnię w pobojowisko. Pamiętajcie! Aktywność fizyczna związana z późniejszym sprzątaniem wlicza się w naszą codzienną dietę ruchową! Nic nie idzie na marne;)

Powodzenia!

Zostaw komentarz